Czasami są takie dni, kiedy człowiek chce zwyczajnie posiedzieć w domu i odpocząć. Takie momenty, kiedy jedyne czego nam trzeba to kanapa, ciepły koc i coś do obejrzenia. Tylko co w takich chwilach obejrzeć? Ile razy mieliście ten problem, gdzie wszystko jest przygotowane na odrobinę lenistwa, ale do głowy nie przychodzi żaden pomysł? Dzisiaj weźmiemy pod uwagę dwie platformy. Pewnie nie trzeba wam przedstawiać HBO Max, ani Netflix. Ostatnio na tym drugim robi furorę serial Arcane, jak i Squid Game, zamiast jednak dywagować o tym co znane, podsunę nieco mniej oczywiste propozycje.
HBO Max – streaming przyszłości
Platforma przygotowała dla nas wiele propozycji, jednak my chcieliśmy zwrócić uwagę na dwie propozycje.
1. Westworld
- twórca: Jonathan Nolan, Lisa Joy
- gatunek: western / sci-fi
- produkcja: USA
- ocena na Filmweb: 7,9
Serial, który na pierwszy rzut oka udaje western. Od początku czuć, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje i te wrażenia z czasem dostają odpowiedź. Im dalej oglądamy Westworld, tym bardziej wyłania się klimat sci-fi traktujący o rozwijającej się sztucznej inteligencji, ludzkiej moralności i tym jak brak konsekwencji naszych czynów wpływa na nasze postrzeganie świata.
Jest to niesamowite widowisko dla tych, którzy uwielbiają złożoną, zaskakującą fabułę. Powiedzieć, że zakończenie pierwszego sezonu wgniata w fotel i rozbija naszą szczękę o podłogę, to jak powiedzieć nic. Trzeba jednak przestrzec, że Westworld nie jest łatwy do oglądania. Wątki wylewają się z każdego zakamarka, niemal wszystkie postacie są skomplikowane, a cała fabuła wymaga nie lada uwagi, by się w niej nie pogubić. Zdecydowanie serial godny polecenia, aczkolwiek trzeba się do niego dobrze nastawić.
2. Co Robimy w Ukryciu
- twórca: Jemaine Clement
- gatunek: komedia/dokumentalizowany
- produkcja: USA
- ocena na Filmweb: 8,0
Zamysł „Co Robimy w Ukryciu” jest bardzo prosty. Mamy grupę mieszkających w Nowym Jorku wampirów i ich śmiertelnych sług. Rzecz w tym, że wampiry mają kilkaset lat i zupełnie nie rozumieją pewnych zwyczajów nowoczesnego świata. To często prowadzi do niezręcznych, a co za tym idzie, komicznych sytuacji, przy których można śmiało przyznać, że się ryczy ze śmiechu. Coś dla tych, którzy szukają lekkiego, nieco głupiego humoru, który jest tak przyziemny, jak przyjemny. Mimo że perypetie bohaterów są prozaiczne, to przez pryzmat nieśmiertelności wszystko trafia inaczej, bardziej absurdalnie. Mimo to są tutaj poważne sceny, rozwijające tło społeczności krwiopijców. Czasami są też takie sytuacje, które mogą przestraszyć. Jakby nie patrzeć, oglądamy wampiry wszelkiej maści. Warto więc przestrzec przed oglądaniem tych, którzy słabo sobie radzą z tak zwanym “jump scare”.
Netflix
Szukając filmu, czy serialu na wieczór można zabłądzić w gąszczu propozycji. Przygotowaliśmy dla Was coś ekstra!
1. Blame! (Netflix)
- reżyseria: Hiroyuki Seshita
- scenariusz: Sadayuki Murai/Tsutomu Nihei
- gatunek: Akcja/Anime
- produkcja: Japonia
- ocena na Filmweb: 6,8
Oparty na mandze o tym samym tytule, Blame! przenosi nas w zupełnie obce realia świata. Jest to uniwersum, gdzie ostatnie grupy ocalałych ludzi żyją w samo rozwijającym się Mieście, chowając się przed Strażnikami tej nieskończonej we wszystkich kierunkach metropolii. Film opowiada o tajemniczym agencie, o imieniu Killy, który podróżuje przez niewyobrażalne przestrzenie miasta, w poszukiwaniu wspomnianego genu, a wszystko w otoczce super-zaawansowanej technologii, której nikt już nie jest w stanie opanować, przez utratę dostępu do sieci. W swojej podróży Killy trafia właśnie na jedną z ludzkich osad, gdzie ukazuje się nieco jego ludzkiej natury.
Czasami chcemy obejrzeć coś o wręcz niesłychanej skali. Czasami chcemy obejrzeć coś w klimatach postapokalipsy. Czasami chcemy obejrzeć jakieś sci-fi. Blame! doskonale łączy wszystkie te elementy w niezwykłe widowisko, gdzie każdy kadr ukazuje kunszt artystów. Jest tutaj napięcie, są tutaj sceny epickiej akcji, jest również nieustanna walka o przetrwanie, w starciu z bezlitosnym Miastem i jego mechanicznymi eksterminatorami. Nie brakuje również spokojniejszych scen, ukazujących hart ducha ocalałych i rzucających nieco historii na tajemniczy świat, który oglądamy. Film godny polecenia choćby ze względu na unikalną estetykę, fabułę i otoczenie. Trzeba jednak ostrzec, że jest to chwilami brutalna historia, nie oszczędząca nikogo. Nie wszystkim też może się spodobać specyfika daleko-wschodniego kina.
2. Brooklyn 9-9
- twórcy: Dan Goor, Michael Schur
- gatunek: komedia kryminalna
- produkcja: USA
- czas trwania (odcinek): 23 min
- ocena na Filmweb: 8,1
Przygody detektywów nowojorskiego komisariatu, w tytułowym dystrykcie 9-9. Każdy dzień to nowe przestępstwo do rozwiązania, nowa okazja do pokazania kto jest najlepszym detektywem i nowy materiał dla twórców do wyciskania łez ze śmiechu. Głównym sprawcą jest tutaj Jake Peralta (Andy Samberg) – nieco zdziecinniały śledczy, który do każdej nowej sprawy podchodzi jak do filmu akcji. Nie jest on oczywiście jedynym winnym. Cała obsada jest pełna barwnych postaci. Od Kapitana Reya Holta (Andre Braugher), który jakimś cudem rozbawia zupełnym brakiem emocji, do sekretarki Giny Lanetti (Chelsea Peretti), wtrącającej się ze swoją ekscentrycznością w każdy aspekt działania komisariatu. Mało który serial jest jednocześnie tak ciepły, pozytywny jak i zabawny jak Brooklyn 9-9. Każdy odcinek to podarunek dla widza, każda scena rozwija postacie, każdy sezon wprowadza coś nowego.



